[ Pobierz całość w formacie PDF ]

rzył je dwa razy.  Zwróciła się z powrotem do Marygay i powiedziała:  Przekażę im
twoje słowa. Dziękujemy za troskę.
Odwróciła się i odpłynęła.
Była tylko jedno toaleta przystosowana do stanu nieważkości. Wyłonił się z niej Ste-
phen Funk. Był bardzo blady.
 Twoja kolej, Williamie.
Zrodek smakował jak miód z dodatkiem terpentyny. I działał z siłą wodospadu.
W szkole na zajęciach z antropologii czytaliśmy o pewnym afrykańskim plemieniu,
którego członkowie przez cały rok odżywiali się chlebem z serem i mlekiem. Raz w ro-
ku zarzynali krowę i obżerali się jej tłuszczem, ponieważ uważali biegunkę za dar bo-
gów, oczyszczenie. Spodobałby im się ten środek. Nawet ja poczułem to katharsis. Praw-
dę mówiąc, czułem się tak, jakbym miał katar jelit.
Oczyściłem toaletę i opuściłem ją.
 Miłej zabawy, Charlie. To naprawdę poruszające doświadczenie.
Popłynąłem korytarzem i wgramoliłem się do ostatniego statku ratunkowego, z je-
go trzydziestoma trumnami stojącymi rzędem w słabym czerwonym świetle. Czy były
ostatnią rzeczą, jaką zobaczę w życiu? Przychodziły mi na myśl przyjemniejsze widoki.
Diana pomogła mi podłączyć cewniki, posmarowane maścią ze środkiem rozkurcza-
jącym mięśnie. Poszło łatwiej niż poprzednim razem, kiedy wracałem z ostatniej bitwy.
Pewnie nauczyli się czegoś przez tych kilka wieków.
Ukłucie w nogę sprawiło, że zdrętwiała mi od pachwiny w dół. Wiedziałem, że to
ostatni zastrzyk, zmieniający moją krew w nie krzepnący polimer.
 Chwileczkę  powiedziała Marygay, pochyliła się nad trumną, ujęła moją twarz
w dłonie i pocałowała.  Zobaczymy się jutro, kochany.
Nie przychodziło mi do głowy nic, co mógłbym powiedzieć, więc tylko skinąłem
głową, już zapadając w sen.
19
Nie wiedziałem, że pięć osób z grupy Teresy zmieniło zdanie i w ostatniej chwili
wsiadło na nasz statek. Znajdowałem się już w tej dziwnej przestrzeni, w której miałem
przebywać przez następne dwadzieścia cztery lata.
Wszystkie pięć statków wystrzelono z  Time Warp jednocześnie, tak by mogły wró-
cić do domu w odstępach kilku dni lub tygodni. Nawet dziesięcio  lub stumilionowe
różnice mocy silników, pomnożone przez dwadzieścia cztery lata, mogły spowodować
znaczny rozrzut czasów przybycia.
Skierowaliśmy dzioby statków w kierunku Middle Finger i przez dziesięć lat cierpli-
wie pożeraliśmy przestrzeń. W pewnym momencie, przez bardzo krótką chwilę, pozo-
stawaliśmy zupełnie nieruchomo względem ojczystej planety. Potem przez siedem lat
przyspieszaliśmy w jej kierunku, obróciliśmy statki i przez siedem następnych lat wy-
tracaliśmy prędkość.
Oczywiście byłem tego nieświadomy. Czas szybko płynął  o wiele za szybko jak
na okres niemal równy połowie mojego życia  ale wyczuwałem jego bieg. Nie byłem
ani przytomny, ani nie spałem, tylko pływałem w czymś w rodzaju morza wspomnień
i fantazji.
Przez wiele lat lub długich jak lata dni, obsesyjnie nawiedzała mnie myśl, że przez
całe życie od czasu kampanii na Alephie-0, Yod-4, Tet-2 lub Sade-138, żyłem w obliczu
śmierci lub kalectwa. Wszystkie te neurony pławiące się w ostatniej mikrosekundzie eg-
zystencji, przekazujące skończoną, lecz ogromną liczbę możliwości. Nie będę żył wiecz-
nie, lecz nie umrę naprawdę, dopóki neurony będą wysyłać i odbierać impulsy.
Przebudzenie przypominało śmierć  wszystko to, co tak długo było rzeczywisto-
ścią, powoli znikało w mroku, ciszy i odrętwieniu, w jakim moje ciało przetrwało przez
ponad dwie dekady.
Dławiłem się powietrzem.
Kiedy mój żołądek i płuca miały już tego dość, przez rurę w ustach napłynęło coś
słodkiego i chłodnego. Usiłowałem otworzyć oczy, ale tampony przytrzymywały po-
wieki.
115
Dwa cudowne ukłucia bólu przy wyjmowaniu cewników i moim pierwszym ru-
chem  jeśli można to uznać za ruch  była słaba erekcja, wywołana żywszym obie-
giem krwi. Przez jakiś czas nie mogłem poruszyć rękami ani nogami. Stawy palców dło-
ni i stóp uspokajająco trzeszczały, wracając do życia.
Diana zdjęła mi tampony z oczu i suchymi palcami rozchyliła powieki.
 Halo? Jest tam ktoś?
Przełknąłem syrop i słabo zakaszlałem.
 Czy z Marygay wszystko w porządku?  wychrypiałem.
 Odpoczywa. Obudziłam ją przed chwilą. Ty jesteś drugi.
 Gdzie jesteśmy? Na miejscu?
 Tak, na miejscu. Kiedy zdołasz usiąść, zobaczysz poczciwą starą Middle Finger,
wyglądającą jak cholernie zimna suka.  Napiąłem mięśnie, ale zdołałem tylko lekko
drgnąć.  Nie przemęczaj się. Odpocznij chwilę. Kiedy poczujesz głód, dostaniesz tro-
chę starej zupy.
 Ile statków dotarło?
 Nie wiem jak nawiązać z nimi łączność. Kiedy Marygay wstanie, ona lub ty spró-
bujecie się z nimi połączyć. Widzę jeden.
 A ilu ludzi? Czy straciliśmy kogoś podczas hibernacji?
 Jedna ofiara. Leona. Nie rozmroziłam jej. Może nie wszyscy pozostali będą zupeł-
nie sprawni, ale budzą się.
Zasnąłem na kilka godzin, a potem zbudził mnie cichy głos Marygay, płynący z gło- [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • soundsdb.keep.pl